poniedziałek, 24 lutego 2014

Rozdział I. Laura

Sorry, nie było mnie, wyjechałam na ferie :) ale wzięłam ze sobą zeszyt i zapisałam 12 stron. Co do rozdziałów, nie wiedziałam czy robić kilka oddzielnych wątków w jednym, czy zrobić po prostu krótsze rozdziały, w końcu zdecydowałam się na to drugie :)
A właśnie, byłabym zapomniała! Zbieram zamówienia na postacie, dodam na razie 3 pierwsze. Proszę o imię, nazwisko, dom, ewentualnie jakiś większy opis :) I o kreatywność ;)
                                                                        ~*~
Państwo Darkblood szli ulicą Pokątną.
Był tu duży ruch, wiele rodzin na ostatnią chwilę kupowało rzeczy dla swoich dzieci. Z tłumu wyraźnie wyróżniali się mugole, niepewnie oglądający witryny sklepów czy co chwilę zerkający na listy podręczników.
A Laura Darkblood lubiła obserwować mugoli.
Jej ród od wielu pokoleń szczycił się czystością krwi, jeszcze zanim wyemigrował do Anglii. Dziewczynka wraz z rodzicami i bratem mieszkała w dużym domu z dala od wiosek czy miast, odziedziczonym po dziadku. Siostra Laury, Emma, była już pełnoletnia i wyjechała do Australii, by tam pracować dla Gringotta.
Dziewczynka patrzyła, jak jeden mugol wraz ze swym magicznym synem znika w sklepie Maximillana Feather'a- ,,Sowy i sówki na każdą kieszeń". Ona była już tam wczoraj, by kupić piękną, młodą płomykówkę, którą ochrzciła imieniem Harperia i z którą od razu zawarła przyjaźń. Uradowana sowa opuściła sklep na głowie wniebowziętej Laury, głośnym pohukiwaniem odmawiając wejścia do klatki.
Dziewczynka odwróciła głowę i jej wzrok padł na szyld sklepu Ollivandera.
- Tato. Różdżka- powiedziała do wysokiego mężczyzny w cylindrze, z którym szła trzymając go za rękę.
- Pamiętam.- Thomas Darkblood mrugnął do córki. Byli do siebie podobni- jak wszyscy z tego rodu, mieli kruczoczarne włosy, bladą cerę, zadarty nos i lekkie piegi. Tylko kolor oczu się różnił- Thomasa były piwne, a Laury szarozielone. Dziewczynka nie rozstawała się też ze spinką w kształcie kwiatu narcyza, wpiętym we włosy.
Po chwili ojciec z córką weszli do ciemnego wnętrza sklepu z różdżkami. Pan Darkblood rozejrzał się i westchnął, wspominając czasy, w których przychodził tu by kupować różdżki dla siebie. Złamał dwie, ale ostatnia na szczęście uniknęła podobnego losu.
Zza zaplecza wyszedł Ollivander, dobiegający siedemdziesiątki mężczyzna o siwych włosach i dziwnie jasnych oczach. Uśmiechnął się do Thomasa.
- Pan Darkblood, jakże miło znów pana widzieć! Orzech włoski, pióro feniksa, trzynaście cali, to była trzecia. Mam nadzieję, że jest jeszcze w jednym kawałku?
- Jeszcze.- zaśmiał się ojciec Laury. -Ale dzisiaj proszę o różdżkę dla mojej córki.
- Córki.- Ollivander przyjrzał się Laurze. -To pańska druga córka, najmłodsza, tak? Pamiętam jak wczoraj, Emma Darkblood, platan i włos jednorożca, jedenaście i pół cala. A potem jeszcze Alexander- jarzębina, włókienko smoczego serca, dwanaście i trzy czwarte cala, bardzo giętka. No, ale teraz czas na ciebie. -zwrócił się do Laury.- Jak masz na imię, moja droga?
- Laura.
- Ładnie. Bardzo ładnie.- Ollivander zmierzył jej wzrost i odległość od łokcia do palca wskazującego, następnie znów zwrócił się do Thomasa, podczas gdy miarka samodzielnie mierzyła dziewczynce odległość od kolan do nosa. -To były czasy, tak, proszę pana, przychodził pan do mnie ze skruszoną miną i mówił: ,,panie Ollivander, postanowiłem uczynić pana milionerem"...- obaj wybuchnęli śmiechem. Laura też zachichotała, a miarka zaczęła mierzyć obwód jej głowy. -Dzisiaj już nie ma tak łatwo, zdaje mi się, że zwierząt magicznych jest coraz mniej, kto wie, może niedługo będzie ich za mało, a ja zostanę zmuszony do zamknięcia sklepu...
- Ależ co pan mówi- obraził się Thomas. - Zwierząt nie zabraknie, a bez pana świat czarodziei zostanie pozbawiony dostępu do najlepszych różdżek...
- Dobrze już, dobrze.- przerwał skromnie Ollivander.- Widzę, że Laura jest już gotowa, zobaczmy, co my tu mamy...
Zaczął szperać pomiędzy półkami, na których stały niewielkie pudełeczka. Po chwili wyciągnął z jednego elegancką, prostą różdżkę.
- Heban i róg jednorożca, jedenaście cali, giętka. Proszę.- podał ją Laurze.
Dziewczynka niepewnie machnęła. Nic się nie stało.
- Nie, nie. Spróbujmy czegoś innego... klon, włókno smoczego serca, dziesięć i trzy czwarte cala, dość giętka. Zobaczmy.
Jednak znów machnięcie nic nie dało. Sytuacja powtórzyła się jeszcze parę razy, stosik pudełek powoli rósł, a Ollivander był coraz bardziej zaciekawiony. Laura też, ale obawiała się, że zacznie ją boleć ręka.
- Kasztan, pióro feniksa. Dwanaście cali. Dosyć sztywna. Hmm... -podał dziewczynce prostą, czarną różdżkę z jasnym kamieniem w kształcie łzy osadzonym w rączce.
Laura uniosła ją lekko i poczuła delikatne pieczenie w palcach. Machnęła, a z końca różdżki wystrzelił snop zielonych i żółtych iskierek.
- Doskonale! To jest to.- powiedział pan Ollivander, pakując różdżkę i podając Laurze pudełko. Wydawał się nieco zaskoczony. -Bardzo dobrze. Pasuje do ciebie ta różdżka. Wiesz? Ona ma bardzo dziwną historię. Jest w tym sklepie od lat i do nikogo jeszcze nie pasowała. A kryształ jest jeszcze starszy. Podobno jest opieczętowany prastarym zaklęciem, ale nikt jeszcze nie odkrył, jakim. Ledwo da się je wykryć. Wiadomo tylko, że nie jest szkodliwe. -mrugnął do Laury. - A tak w ogóle! Powodzenia w nauce, Lauro.
Pan Darkblood zapłacił i podziękował. Odprowadzani miłym ,,do widzenia!" wraz z córką wyszli znów na Pokątną, by udać się do domu. Laura wyciągnęła różdżkę i włożyła ją do lewego rękawa płaszcza.
Jej uwadze nie umknęło to, że kryształ górski błysnął lekko, gdy przechodzili koło wylotu ulicy Śmiertelnego Nokturnu.

7 komentarzy:

  1. Dodaj Merry! Nazwisko to Lbatln. Dom Huffelpuff chociaż uwielbia Slytherin i służy Czarnemu Panu. Ma różczkę ze śliwki z rdzenią, włuknem z serca smoka. Oczywiście 12,75 cala. Ma węglowe włosy i kasztanowe oczy. Zawsze miły wyraz twarzy. Jest niestety sierotą. Jej rodzice zgineli z niewyjaśnionego powodu. Podobno wynależli nowe zaklęcie i żle go użyli. Merry w to niewierzyła, nigdy. Karzdy kto ją zna od razu się z nią zaprzyjaźnia. Łatwo się uczy a zwierzęta ją kochają. Bardzo lubi czytać książki. Zna dużo zaklęć, a jej ulubione to cruciatus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merry Lbath na pewno będzie ;) najlepsza przyjaciółka Laury ;) i jak będą Patronusy to oczywiście tygrys ;) apo może mieć ksywkę Tigre? I chłopaka później?? Jak ci się spodoba oczywiście jego postać ;)

      Usuń
  2. A tak w ogóle to... ŚWIETNE!!!!! Pisz dalej, nie mogę się doczekać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem kiedy dodam następny rozdział bo znowu wyjeżdżam :( ale już go mam tylko zakończenie jeszcze ;) znowu o Malfoyu ;P

      Usuń
  3. Na ksywkę oczywiście się zgadzam :D Tygrys pamiętaj ma być biały (albinos). Szkoda, że nie wstawisz w najbliższym czasie nowej części. :( Zapomniałam dodać, że Merry ma dość ciemną cerę, ale się pewnie domyśliłaś. :) Tylko murzynki z niej nie zrób. Ulubiony kolor to żółty, tego też się już pewnie domyśliłaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Merry Lbatln.
      Rodzina: -
      Klasa 1
      Hufflepuff
      Ksywka Tigre
      Patronus Tygrys (Patronusy i tak są biało-niebieskie ;) )
      Kolor oczu Brązowy
      Włosów Czarny
      Cera Ciemna_ale_nie_jak_u_Murzyna ;D
      Kolor Żółty
      Przyjaciele: Laura, David, Colin, Viki, a dalej zobaczymy
      Wrogowie: się zobaczy ;P
      Ulubiony przedmiot OPCM?
      Ulubione zaklęcie Cruciatus
      Będziesz "zua" ;)

      Usuń