Sorry, nie było mnie, wyjechałam na ferie :) ale wzięłam ze sobą zeszyt i zapisałam 12 stron. Co do rozdziałów, nie wiedziałam czy robić kilka oddzielnych wątków w jednym, czy zrobić po prostu krótsze rozdziały, w końcu zdecydowałam się na to drugie :)
A właśnie, byłabym zapomniała! Zbieram zamówienia na postacie, dodam na razie 3 pierwsze. Proszę o imię, nazwisko, dom, ewentualnie jakiś większy opis :) I o kreatywność ;)
~*~
Państwo Darkblood szli ulicą Pokątną.
Był tu duży ruch, wiele rodzin na ostatnią chwilę kupowało rzeczy dla swoich dzieci. Z tłumu wyraźnie wyróżniali się mugole, niepewnie oglądający witryny sklepów czy co chwilę zerkający na listy podręczników.
A Laura Darkblood lubiła obserwować mugoli.
Jej ród od wielu pokoleń szczycił się czystością krwi, jeszcze zanim wyemigrował do Anglii. Dziewczynka wraz z rodzicami i bratem mieszkała w dużym domu z dala od wiosek czy miast, odziedziczonym po dziadku. Siostra Laury, Emma, była już pełnoletnia i wyjechała do Australii, by tam pracować dla Gringotta.
Dziewczynka patrzyła, jak jeden mugol wraz ze swym magicznym synem znika w sklepie Maximillana Feather'a- ,,Sowy i sówki na każdą kieszeń". Ona była już tam wczoraj, by kupić piękną, młodą płomykówkę, którą ochrzciła imieniem Harperia i z którą od razu zawarła przyjaźń. Uradowana sowa opuściła sklep na głowie wniebowziętej Laury, głośnym pohukiwaniem odmawiając wejścia do klatki.
Dziewczynka odwróciła głowę i jej wzrok padł na szyld sklepu Ollivandera.
- Tato. Różdżka- powiedziała do wysokiego mężczyzny w cylindrze, z którym szła trzymając go za rękę.
- Pamiętam.- Thomas Darkblood mrugnął do córki. Byli do siebie podobni- jak wszyscy z tego rodu, mieli kruczoczarne włosy, bladą cerę, zadarty nos i lekkie piegi. Tylko kolor oczu się różnił- Thomasa były piwne, a Laury szarozielone. Dziewczynka nie rozstawała się też ze spinką w kształcie kwiatu narcyza, wpiętym we włosy.
Po chwili ojciec z córką weszli do ciemnego wnętrza sklepu z różdżkami. Pan Darkblood rozejrzał się i westchnął, wspominając czasy, w których przychodził tu by kupować różdżki dla siebie. Złamał dwie, ale ostatnia na szczęście uniknęła podobnego losu.
Zza zaplecza wyszedł Ollivander, dobiegający siedemdziesiątki mężczyzna o siwych włosach i dziwnie jasnych oczach. Uśmiechnął się do Thomasa.
- Pan Darkblood, jakże miło znów pana widzieć! Orzech włoski, pióro feniksa, trzynaście cali, to była trzecia. Mam nadzieję, że jest jeszcze w jednym kawałku?
- Jeszcze.- zaśmiał się ojciec Laury. -Ale dzisiaj proszę o różdżkę dla mojej córki.
- Córki.- Ollivander przyjrzał się Laurze. -To pańska druga córka, najmłodsza, tak? Pamiętam jak wczoraj, Emma Darkblood, platan i włos jednorożca, jedenaście i pół cala. A potem jeszcze Alexander- jarzębina, włókienko smoczego serca, dwanaście i trzy czwarte cala, bardzo giętka. No, ale teraz czas na ciebie. -zwrócił się do Laury.- Jak masz na imię, moja droga?
- Laura.
- Ładnie. Bardzo ładnie.- Ollivander zmierzył jej wzrost i odległość od łokcia do palca wskazującego, następnie znów zwrócił się do Thomasa, podczas gdy miarka samodzielnie mierzyła dziewczynce odległość od kolan do nosa. -To były czasy, tak, proszę pana, przychodził pan do mnie ze skruszoną miną i mówił: ,,panie Ollivander, postanowiłem uczynić pana milionerem"...- obaj wybuchnęli śmiechem. Laura też zachichotała, a miarka zaczęła mierzyć obwód jej głowy. -Dzisiaj już nie ma tak łatwo, zdaje mi się, że zwierząt magicznych jest coraz mniej, kto wie, może niedługo będzie ich za mało, a ja zostanę zmuszony do zamknięcia sklepu...
- Ależ co pan mówi- obraził się Thomas. - Zwierząt nie zabraknie, a bez pana świat czarodziei zostanie pozbawiony dostępu do najlepszych różdżek...
- Dobrze już, dobrze.- przerwał skromnie Ollivander.- Widzę, że Laura jest już gotowa, zobaczmy, co my tu mamy...
Zaczął szperać pomiędzy półkami, na których stały niewielkie pudełeczka. Po chwili wyciągnął z jednego elegancką, prostą różdżkę.
- Heban i róg jednorożca, jedenaście cali, giętka. Proszę.- podał ją Laurze.
Dziewczynka niepewnie machnęła. Nic się nie stało.
- Nie, nie. Spróbujmy czegoś innego... klon, włókno smoczego serca, dziesięć i trzy czwarte cala, dość giętka. Zobaczmy.
Jednak znów machnięcie nic nie dało. Sytuacja powtórzyła się jeszcze parę razy, stosik pudełek powoli rósł, a Ollivander był coraz bardziej zaciekawiony. Laura też, ale obawiała się, że zacznie ją boleć ręka.
- Kasztan, pióro feniksa. Dwanaście cali. Dosyć sztywna. Hmm... -podał dziewczynce prostą, czarną różdżkę z jasnym kamieniem w kształcie łzy osadzonym w rączce.
Laura uniosła ją lekko i poczuła delikatne pieczenie w palcach. Machnęła, a z końca różdżki wystrzelił snop zielonych i żółtych iskierek.
- Doskonale! To jest to.- powiedział pan Ollivander, pakując różdżkę i podając Laurze pudełko. Wydawał się nieco zaskoczony. -Bardzo dobrze. Pasuje do ciebie ta różdżka. Wiesz? Ona ma bardzo dziwną historię. Jest w tym sklepie od lat i do nikogo jeszcze nie pasowała. A kryształ jest jeszcze starszy. Podobno jest opieczętowany prastarym zaklęciem, ale nikt jeszcze nie odkrył, jakim. Ledwo da się je wykryć. Wiadomo tylko, że nie jest szkodliwe. -mrugnął do Laury. - A tak w ogóle! Powodzenia w nauce, Lauro.
Pan Darkblood zapłacił i podziękował. Odprowadzani miłym ,,do widzenia!" wraz z córką wyszli znów na Pokątną, by udać się do domu. Laura wyciągnęła różdżkę i włożyła ją do lewego rękawa płaszcza.
Jej uwadze nie umknęło to, że kryształ górski błysnął lekko, gdy przechodzili koło wylotu ulicy Śmiertelnego Nokturnu.
Dodaj Merry! Nazwisko to Lbatln. Dom Huffelpuff chociaż uwielbia Slytherin i służy Czarnemu Panu. Ma różczkę ze śliwki z rdzenią, włuknem z serca smoka. Oczywiście 12,75 cala. Ma węglowe włosy i kasztanowe oczy. Zawsze miły wyraz twarzy. Jest niestety sierotą. Jej rodzice zgineli z niewyjaśnionego powodu. Podobno wynależli nowe zaklęcie i żle go użyli. Merry w to niewierzyła, nigdy. Karzdy kto ją zna od razu się z nią zaprzyjaźnia. Łatwo się uczy a zwierzęta ją kochają. Bardzo lubi czytać książki. Zna dużo zaklęć, a jej ulubione to cruciatus.
OdpowiedzUsuńMerry Lbath na pewno będzie ;) najlepsza przyjaciółka Laury ;) i jak będą Patronusy to oczywiście tygrys ;) apo może mieć ksywkę Tigre? I chłopaka później?? Jak ci się spodoba oczywiście jego postać ;)
UsuńA tak w ogóle to... ŚWIETNE!!!!! Pisz dalej, nie mogę się doczekać! :)
OdpowiedzUsuńnie wiem kiedy dodam następny rozdział bo znowu wyjeżdżam :( ale już go mam tylko zakończenie jeszcze ;) znowu o Malfoyu ;P
UsuńKnockturn >.<
UsuńNa ksywkę oczywiście się zgadzam :D Tygrys pamiętaj ma być biały (albinos). Szkoda, że nie wstawisz w najbliższym czasie nowej części. :( Zapomniałam dodać, że Merry ma dość ciemną cerę, ale się pewnie domyśliłaś. :) Tylko murzynki z niej nie zrób. Ulubiony kolor to żółty, tego też się już pewnie domyśliłaś. :)
OdpowiedzUsuńMerry Lbatln.
UsuńRodzina: -
Klasa 1
Hufflepuff
Ksywka Tigre
Patronus Tygrys (Patronusy i tak są biało-niebieskie ;) )
Kolor oczu Brązowy
Włosów Czarny
Cera Ciemna_ale_nie_jak_u_Murzyna ;D
Kolor Żółty
Przyjaciele: Laura, David, Colin, Viki, a dalej zobaczymy
Wrogowie: się zobaczy ;P
Ulubiony przedmiot OPCM?
Ulubione zaklęcie Cruciatus
Będziesz "zua" ;)